31 marca 2014

"Grand Budapest Hotel" - recenzja tygodnia

Hej-ho!

W tym tygodniu mieliśmy dwie ważne premiery filmowe, mam na myśli, Noego i oczywiście Grand Budapest Hotel. To taka filmowa bitwa dwóch gigantów kina klasy A (dosłownie!) - Aronofsky vs. Anderson. Cóż, walka to prawdopodobnie nierówna - nawet zreinterpretowana biblijna historia nie może równać się z kinem autorskim (szczególnie, jeśli ktoś ma takie wizje jak Anderson). Nie chcę jednak wyprzedzać faktów, bo nie miałam jeszcze okazji zobaczyć Noego (chociaż nie spodziewam się, żeby to on miał tę "walkę" wygrać). Więc jak łatwo się domyślić, dzisiaj przyszedł (mój upragniony) czas na...

Grand Budapest Hotel
Tak, macie rację - u Andersona zagrali wszyscy.
Na szczęście, nie wyszło jak zwykle przy filmach, w których więcej hollywoodzkich gwiazd niż statystów.
[źródło zdjęcia: tu. inne zdjęcia: tumblr.com]

29 marca 2014

Ał, ał, tak boli... czyli Sceny Opatrywania

Hej!

Ostatnio zastanawiałam się, co by tu zrobić, aby na blogu nie pojawiały się tylko recenzje. Każdy bloger ma czasem <rozterkiblogera> i trudne chwile blogera, kiedy nie ma czasu napisać o tym, o czym by chciała (to ja, permanentnie) albo po prostu nie wie, o czym napisać, aby było to w miarę atrakcyjne.
Ale oglądając fragment Titanica wpadłam na genialny pomysł! <przechwałkiblogera> Czemu by nie opisać, najpopularniejszych scen w filmach. Nie chodzi mi o konkretne sceny (np. tonięcie młodego diCaprio czy śmierć Mufasy), ale pewne powracające motywy. No wiecie, takie filmowe toposy. 
Mam nadzieję, że uda mi się to jakoś pociągnąć, a dzisiaj chciałam zastanowić się nad jedną z najsłynniejszych scen, niezależnie od gatunku film. 

SCENA OPATRYWANIA
[Źródła zdjęć: tumblr.com, grafika google]
Tak, proszę państwa, to nie żart. Mam nadzieję, że artykuł się Wam spodoba i nie będziecie musieli lizać ran. W każdym razie, wszystkich zainteresowanych zapraszam dalej! :)

27 marca 2014

3, 2... UNO!

Hej!

Wiosna się zbliża, pięknie na dworze, bloger się egzaltuje, bo może. O, wiosenny rym nawet.
Dobrze, a teraz na serio... Dzisiaj postanowiłam zrecenzować dla Was bardzo przyjemną grę karcianą, która nada się wspaniale na imprezy, długie podróże pociągiem, dla jednej, dwóch, trzech... dwudziestu osób (chociaż w instrukcji jest co najwyżej 9). Tak więc dzisiaj czas na...

UNO
Nieco przestarzała edycja. [Źródła grafiki: grafika google]

25 marca 2014

Śmierć w filmach Pixara #2

Cześć!

Tak jak obiecałam, dzisiaj dalsza część Śmierci w filmach Pixara. Jak już wspominałam, jest to tłumaczenie artykułu ze strony: http://pixar-planet.fr/en/la-mort-chez-pixar/

Więc jeśli jesteście zainteresowani dalszymi przemyśleniami autora (na temat życia po życiu i ), to serdecznie Was zapraszam do czytania dalej! :)

[Źródło: tu]

24 marca 2014

Śmierć w filmach Pixara #1

Hej!


Jak wszyscy dobrze wiemy, bardzo lubię wytwórnię Pixar. Pełna podziwu dla animatorów i kreatorów bajek, napisałam już dwa posty o filmach tejże wytwórni. Dzisiaj przyszedł czas na kolejny wpis. 

Bajki Pixara to w dużej mierze bajki dla dorosłych (w każdym razie niektóre wątki jesteśmy w stanie docenić dopiero jako dorośli). Ale dzieci wyniosą z nich też wiele nauki, bo w przeciwieństwie do swych disney'owskich braci, pixarzy nie omijają trudnych tematów, jak odrzucenie, starość, czy śmierć.
Niestety, szczególnie tego ostatniego tematu w naszej kulturze unika się jak ognia (zwłaszcza w sztuce dziecięcej).

Jeśli jesteście zainteresowani (nieco teoretycznymi) rozważaniami nad obrazem śmierci w bajkach Pixara, to serdecznie zapraszam dalej! Dzisiaj pierwsza część, dotycząca strachu przed śmiercią i doświadczenia śmierci. Artykuł przygotowałam (w zasadzie przetłumaczyłam) na podstawie strony http://pixar-planet.fr/en/la-mort-chez-pixar/. 

[Źródło zdjęcia: tu

22 marca 2014

Witaj w klubie - Recenzja Tygodnia

Hej!

Tak jak obiecałam dzisiaj czas na Recenzję Tygodnia (co prawdę trochę spóźnioną - tak samo jak premiera tego filmu w Polsce!). Pewnie już domyślacie się, o jakim filmie mowa. Proszę państwa, kolejny z tegorocznych Oscarowych zwycięzców...

Witaj w klubie
[Źródło zdjęcia: tu. Reszta grafiki pochodzi z tumblr.com]
Oczywiście, polski dystrybutor nie mógł sobie pozwolić na zostawienie oryginalnego tytułu (Dallas Buyers Club), bo takie tłumaczenie na pewno przyciągnie widza do kina. Nieważne, już nie marudzę!

20 marca 2014

O pewnej subtelności... "Orlando" Virginii Woolf.

Hej!

Mój blog po dzisiejszej notce stanie się niemal blogiem książkowym, bo dzisiaj kolejna recenzja książki (ale spokojnie, będzie i recenzja filmu), tym razem - klasyk. Proszę państwo, Virginia Woolf i...


ORLANDO
[Źródło: grafika google]
Przyznam szczerze, że nie przepadam za Virginią W., może dlatego, że nie lubię tak delikatnej prozy (a trzeba przyznać, że Woolf jest niezwykle subtelną pisarką). Tak więc z lekkim dystansem podeszłam do kolejnej lektury.

18 marca 2014

Coś tu śmierdzi, czyli "Gnój" Kuczoka

Serwus!


Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję książki Wojciecha Kuczoka...

GNÓJ
[Źródło: empik.com]
Gnój (a w zasadzie Kuczok) w 2002 roku został nagrodzony Literacką Nike. Książka stała się inspiracją dla scenariusza do filmu Pręgi z Michałem Żebrowskim w roli głównej. Powstaje pytanie - czy Gnój to gnój, czy jednak nie?

16 marca 2014

Plakat prawdę Ci powie... Albo i nie.

Hej!

Pamiętacie moje ostatnie krótkie rozważania o plakatach? Obiecałam opowiedzieć o tym, co mnie spotkało jakiś czas temu. A więc, opowiadam: pewnego słonecznego dnia jadę autobusem, nieco bezmyślnie patrząc się w szybę (ekhem… obmyślaniu planu podbicia świata rzadko towarzyszy inteligentna mina!), i ku swojemu lekkiemu zdziwieniu widzę plakat Uprowadzonej 3. Myślę sobie: „Okej… Nie wiem, jak chcą pociągnąć tę historię, ale…”. Nie mija jednak sekunda, gdy spostrzegam, że to wcale nie Uprowadzona 3, a Non-stop.
Skąd taka pomyłka? Nie myślcie, że nie umiem czytać (obmyślanie PPŚ zakłada tę umiejętność) albo że czytam tak wolno… Ale kiedy na plakacie widzisz Liama Nessona z pistoletem w dłoni, to nie pozostaje Ci nic innego, jak pomyśleć, że Hollywood oszalał i chce z historii Bryana Millsa uczynić trylogię [swoją drogą ciekawe o czym miała by być trzecia część, skoro ostatnim nieporwanym elementem tej rodziny jest nowy chłopak Kim…].

(Źródło zdjęć: grafika gooogle)
To (nie)zwykłe wydarzenie wprawiło mnie w lekką konsternację.

14 marca 2014

Ooo... Głodny [przygód] Kot!

Cześć!

Póki pamiętam małe ogłoszenie – w tym tygodniu nie będzie „Recenzji Tygodnia”. Prawdopodobnie pojawi się na początku przyszłego tygodnia (jak już obejrzę Tylko kochankowie przeżyją). Co prawda widziałam Kamienie na szaniec (i nie wiem skąd, to oburzenie, to naprawdę całkiem porządny film) i Co jest grane, Davis (nie wiem, skąd te zachwyty, bo niestety film nie ma za wiele fabuły, w zasadzie jedyne co ma to nazwisko Coen w rubryczce reżyseria, ale jak widać tyle wystarczy), ale jakoś nie mam weny do opisania swoich wrażeń, ot <humorkiblogera>.
Dzisiaj wpis bardzo osobisty – osobisty w tym sensie, że mówiąc o tym, co lubię. Otóż, w kulturze mamy bardzo wiele kotów – Garfielda, Grumpy Cat’a, Kota Filemona, ale jest też kot bardzo szczególny, a nazywa się… 

KOT SIMONA

[Źródło: grafika google]
Tak proszę państwa, dzisiaj chwilę o tym bezimiennym kocie, którego pokochał Youtube.

12 marca 2014

O sequelach słów kilka.

Hej!

W końcu obejrzałam Igrzyska Śmierci: W pierścieniu ognia i to właśnie skłoniło mnie do popełnienia tego oto mocno subiektywnego wpisu.
Problem z sequelami (mam tu na myśli drugie części filmu) jest taki, że zawsze porównuje się je z pierwszą częścią - nie ma zresztą w tym nic dziwnego, w końcu to kontynuacja tej samej opowieści (zazwyczaj). Tu pojawia się pytanie - czy powinno się ciągnąć coś, co było już dobre (bo z reguły sequeli doczekały się filmy, które się spodobały) - z jednej strony tak, skoro za pierwszym razem się udało, z drugiej strony może lepiej nie, bo nie wiadomo, czy uda się za drugim razem.
Ot, na te kilka pytań muszą sobie odpowiedzieć twórcy. Ale na koniec tych rozważań pojawia się najważniejsze pytanie - czy sequel może być lepszy od oryginału?

Czy sequele są tak złe jak Godżilla?
[Dobrze, przyznaję się, wybrałam ten gif, bo strasznie mi się spodobał,
a nie sądzę, że będę miała okazję go jeszcze kiedyś użyć.]

9 marca 2014

"Noc Żywych Żydów" Igor Ostachowicz - recenzja

Hej!

Jako że ostatnio jesteśmy przy temacie zombie... To niech tak na razie zostanie. Oczywiście, potraktujcie to z przymrużeniem oka, bowiem dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję książki nominowanej do zeszłorocznej Nike - Igor Ostachowicz i...

Noc Żywych Żydów
(zdjęcie stąd.)
Teraz pewnie część z Was czuje oburzenie albo zażenowanie. Ale spokojnie, nie ma się czego obawiać. Zresztą, trochę Was rozumiem, bo kiedy rok temu natknęłam się na tę książkę w jednej z księgarni, również poczułam się lekko zażenowana (szczególnie, że w pierwszej chwili byłam pewna, że to typowe s-f, w którym horda nieumarłych chce podbić świat). Jak mówi stare przysłowie - postmodernistyczne młyny mielą powoli, ale dokładnie... No dobrze, nie wiem, czy powoli i dokładnie, raczej szybko i powierzchownie, ale to w tej chwili nieważne. Tak czy siak, przyszła kryska na matyska i ktoś w końcu w Polsce musiał napisać inaczej o Holocauście. Pytanie tylko, czy to był dobry pomysł. 

7 marca 2014

Mniej znaczy więcej, czyli... minimalistyczne plakaty.

Cześć! 

Ostatnio zobaczyłam przez szybę autobusu bardzo ciekawy plakat filmowy i ten bardzo prozaiczny fakt sprawił, że postanowiłam, aby co jakiś czas na blogu pojawiały się wpisy na temat plakatów! 
Uważam to za wdzięczny temat, o tyle, że plakat zdradza często dużo prawdy o filmie (tak jak trailer), choć jednocześnie próbuje nas zwieść. 

Dzisiaj dość (nie)skromna notka, chcę Wam pokazać kilka swoich ulubionych plakatów. Ale spokojnie, nie będą to standardowe plakaty, które spotykacie na wszystkich przystankach i we wszystkich multipleksach. Jak wspomniałam uwielbiam plakaty, ale powinnam to sprecyzować: plakaty minimalistyczne (jak ten poniżej). Więc jeśli ktoś chciałby ze mną obejrzeć kilka wspaniałych grafik, to zapraszam dalej! 

Minimalistyczne plakaty są często stokroć ładniejsze, a przede wszystkim ciekawsze, od oryginałów. Poza tym we wszechotaczającej nas masowości, dobrze znaleźć coś minimalistycznego :) [wszystkie zdjęcia pochodzą z grafiki google]

5 marca 2014

Ratuj się kto może... recenzja gry "Zombi"

Hej!

Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną recenzję gry wydanej przez G3. 
Jako że moja koleżanka, fanka zombie, miała niedawno urodziny, razem ze znajomymi udaliśmy się na poszukiwanie prezentu. Chcieliśmy kupić jakąś niedrogą grę - planszówkę bądź karciankę, jako dodatek do większego prezentu. I tym sposobem trafiliśmy na...

Zombi
Kto w końcu nie chciałby przeżyć apokalipsy zombie?! [zdjęcie moje]

3 marca 2014

Oscary - podsumowanie

Hej!

Dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki. Internet żyje dziś Oscarami i zewsząd wylewają się na mnie gargantuiczne ilości zdjęć, filmików z czerwonego dywanu i gali i naprawdę, gdybym chciała podsumować wszystkie nagrody, występy Ellen, sukienki aktorek i reakcje na nagrody, to cóż... Pewnie ten wpis zająłby 20 stron maszynopisu. Trzeba przyznać, że tegoroczne Oscary obfitowały w emocje. 
Więc jeśli czujesz, że nadmiar informacji o wczorajszym rozdaniu Cię przytłacza, to nie ma sprawy (czuję się nieco podobnie). A wszystkich, którzy nie mają dość, zapraszam do czytania dalej.

Przepraszam, wiem że to zdjęcie przekleił chyba cały świat, ale nie mogłam się oprzeć.
Ta fotka jest naprawdę świetna [pochodzi 
stąd]. 

2 marca 2014

Typy Oscarowe II.

Hej!

Nadszedł wielki dzień, a dokładniej rzecz biorąc już niedługo nadejdzie wielka noc! Pewnie część z Was nie dośpi dzisiejszej nocy, jak to mówią - magia kina!
Jak łatwo się domyślić dzisiejszy post to dalsza część moich Oscarowych typów, a więc zaczynamy...

(źródło zdjęć: tumblr.com)

1 marca 2014

Ladies and Gentlemen... Oscars 2014!

Hej Żuczki!

Nadszedł czas na wielki Oscarowy post (no dobra, może wcale nie będzie wielki). Gala już w niedzielę, więc muszę się spieszyć! :)
Od razu zaznaczam, że nie miałam jeszcze okazji obejrzeć wszystkich filmów (Witaj w klubie, Nebraska), ale oczywiście nadrobię! <postanowienie blogera> Siłą rzeczy niektóre z moich wskazań będą zwykłymi strzałami.
No to zaczynajmy.