7 lipca 2014

"Myśl to forma odczuwania" Susan Sontag, Jonathann Cott

Cześć!

Witam wakacyjnie i ponownie zapraszam do polubienia mnie na FACEBOOKu i INSTAGRAMie - to nic nie kosztuje, a u mnie wywoła szeroki uśmiech, serio, obiecuję! :)
No ale starczy już tej autoreklamy...

Dzisiaj nieco nietypowo, pisać będę bowiem o książce, którą przeczytałam jakoś dwa dni temu. Nie będzie to jednak typowa recenzja, trudno recenzować rozmowę... Tym bardziej rozmowę dwójki piekielnie inteligentnych ludzi.
Zamiast recenzji dzisiaj garść przemyśleń i wynurzeń, czyli ukochana <egzaltacjablogera>.

A, właśnie, byłabym zapomniałam... Tytuł książki brzmi:

Myśl to forma odczuwania
[źródło: tu]
Jest to rozmowa amerykańskiej intelektualistki, krytyczki sztuk, pisarki [i długo by wymieniać] Susan Sontag z dziennikarzem "Rolling Stones" Jonathanem Cottem, który nota bene przez jakiś czas był uczniem Sontag.

Jak zapewniają wydawcy: Jonathan Cott dotrzymuje kroku amerykańskiej pisarce (...). Pasjonująca i inspirująca lektura. 
Cóż, trudno się z nimi nie zgodzić.



Czego dotyczy rozmowa tej niezwykłej pary? Mówiąc banalnie (ale jak najbardziej prawdziwie) - życia, we wszystkich jego przejawach.

Rozmówcy wychodzą od refleksji nad chorobą, która popchnęła Sontag [w tym czasie chorowała na raka] do napisania Choroby jako metafory. Intelektualistka przedstawia swój pogląd na chorobę 
Dalej rozmowa toczy się swoim własnym torem - dotyczy literatury, filozofii, kina, fotografii, tradycji europejskiej i amerykańskiej, seksualności, zmysłowości i życia w ogóle.

Sontag wielokrotnie podkreśla, że to właśnie myślenie czyni ją tym, kim jest (chciałoby się powiedzieć - dopełnia albo wypełnia jej "jestestwo"). Szerokie pole refleksji, które roztacza przed nami, inspiruje nawet dzisiaj. Tematy poruszane przez interlokutorów są aktualne i dzisiaj, intelektualistka sugeruje wiele wątków, które będą aktualne do dzisiaj. Jej poglądy, jakby na to nie patrzeć, przybliżają nam postmodernistyczne myślenie i pojmowanie świata. 

Sontag trwa przy swoich przekonaniach, chociażby przez wielokrotne podkreślanie swojego stanowiska w sprawie interpretacji (a właściwie nadinterpretacji).
I choć jest to rozmowa intelektualistów, to nie jest przeintelektualizowana. Sontag otwarcie przyznaje, że nie ma ochoty wiecznie słuchać Wagnera i czytać Dostojewskiego. Podkreśla swoje zakorzenienie w tradycji popularnej lat 60. i 70. (choć sama sprzeciwia się takiej periodyzacji). Jest w tym coś innowacyjnego - rzadko który intelektualista tak otwarcie przyznaje się do aktywnego uczestnictwa w kulturze popularnej (większość woli słowo wytrych - zainteresowanie zjawiskiem kultury popularnej).

Sontag w rozmowie ujawnia o wiele mniej siebie niż w dziennikach (co nikogo nie dziwi), jednakowoż nie próbuje nikogo grać, nie buduje wokół siebie muru, bariery chłodnej intelektualistki. Daje się ponieść żywiołowi rozmowy, która, jak sama podkreśla, jest dla niej najefektywniejszą formą uczenia się.

Myśl to forma odczuwania to książka inspirująca i niebanalna. Polecam wszystkim, zainteresowanym sztuką i kulturą (niekoniecznie tylko fanom Susan Sontag). 
Wielogodzinna rozmowa inteligentnych ludzi zaowocowała prawdziwą intelektualną ucztą.

W. 

2 komentarze