14 lipca 2014

Recenzja tygodnia - Ćwiartka raz

 Cześć i czołem!

Mam nadzieję, że wakacje upływają Wam w błogiej, kulturalnej atmosferze (tak jak mnie). Dzisiaj obiecywana na facebooku i instagramie recenzja książki Karoliny Korwin Piotrowskiej…

Ćwiartka raz
[To wspaniałe zdjęcie jest mojego autorstwa...]
To już druga książka dziennikarki, pierwszą była Bomba, czyli alfabet polskiego show biznesu. Tym razem KKP [Karolina Korwin Piotrowska] nie skupia się jedynie na show biznesie, a na kulturze w ogóle, starając się ogarnąć 25 lat naszej złotej wolności.


Cóż, jestem zbyt młoda, żeby pamiętać wszystkie opisywane rzeczy. Ba, przez pierwsze cztery lata wolności nie było mnie nawet na świecie. Wydarzenia lat 90. pamiętam jak przez mgłę, jedyne co zostało w mojej pamięci to ogólny klimat tamtych lat, no i cała masa zdjęć. <egzaltacjablogera> Mogłoby się wydawać, że to niewiele, ale to już jakiś zaczątek kulturowej mozaiki, która pozwala zrozumieć tamte czasy. Po Ćwiartkę raz sięgnęłam nie tylko dlatego, że podoba mi się praca, jaką wykonuje Korwin Piotrowska między innymi w Maglu Towarzyskim, ale również z ciekawości świata [ciekawości kulturowej]  – chciałam lepiej zrozumieć te czasy, w których dorastałam. W końcu trzeba mieć jakieś korzenie, kurczę blade.
Ćwiartka raz zaczyna się od wstępu autorki. Nie będę ukrywać, że te kilka stron, którymi uraczyła czytelników KKP, nie bardzo przypadło mi do gustu. I nie chodzi mi tu o treść światopoglądową, z którą w większości się zgadzam, ale o kwestię stylu. Po Bombie byłam przygotowana na falę potocyzmów, ale we wstępie coś jeszcze nie grało. Na szczęście, to tylko wstęp, bo potem było już tylko lepiej.

Kolorowo i ciekawie
Ćwiartka raz jest formą kroniki, w której autorka rok po roku analizuje zmieniającą się sytuację naszego kraju. Był to bardzo dobry wybór, bo tak jak w przypadku Bomby, książkę można czytać „po bożemu” - od początku do końca, albo na wyrywki. Oczywiście, jak to bywa w przypadku dzieła dotyczącego historii, o wiele ciekawsza okazuje się lektura chronologiczna, pozwalająca zobaczyć pewne zjawiska w szerszym kontekście. Ale jeśli ktoś chce znaleźć swój ulubiony fragment, to przejrzysta forma kroniki, z pewnością ułatwi mu zadanie.
Zdecydowanym atutem Ćwiartki raz jest duża ilość zdjęć, które świetnie uzupełniają kolorową formę książki. Oprócz zdjęć samej autorki, jej notatników [z mojej ukochanej empikowej serii], znajdziemy również plakaty, okładki i wycinki z gazet z tamtych lat. Wśród nich takie perełki jak Beata Tyszkiewicz reklamująca odkurzacze czy Janusz Gajos z całą rodziną. Ćwiartka raz to naprawdę kawał solidnej, dziennikarskiej roboty. Jakby to powiedziała KKP: bez ściemy.     

    
Ale o czym właściwie jest ta książka?

Jest to próba analizy kultury tamtych lat, ale jednocześnie wiwisekcja naszej polskiej mentalności. Jako historyk sztuki ma w kwestii kultury wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Z dużą wnikliwością analizuje zjawiska z pogranicza kultury i socjologii, np. fenomen disco-polo, który trzeba uznać za znak rozpoznawczy lat 90. Znana z ciętego języka, KKP nie boi się wyrażać swojego zdania, nawet wbrew głównemu nurtowi. Potrafi przy tym przyznać się do żenujących albo wstydliwych rzeczy ze swojej przeszłości, aby pokazać fenomen pewnych zjawisk kulturowych. KKP zachowuje zdrowy dystans i nie boi się pośmiać z naszej [i swojej] pokręconej przeszłości.
Ćwiartka raz to między innymi analiza kina, muzyki, prasy, literatury. Nie jest to jednak sztywna, akademicka interpretacja, a wyrażenie własnej, nieskrępowanej opinii, wspomnienie o jakimś wydarzeniu, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu. Muszę przyznać, że było to dla mnie bardzo cenne – nie da się zrozumieć lat 90. bez obejrzenia Psów, ale komuś, kto urodził się w ’93, może być trudno zrozumieć wydarzenia towarzyszące premierze filmu Pasikowskiego. Korwin Piotrowska ułatwia zrozumienie, przez próbę widzenia zjawiska w szerszym kontekście. To oczywiście tylko jeden z wielu przykładów.
Ćwiartka raz to w końcu, opowieść o naszej wolności. We wszystkich jej aspektach ­­­­­- tych ładnych i brzydkich, chwalebnych i żenujących. To książka bez ściemy, bardzo prawdziwa i bardzo autorska. Korwin Piotrowska nie idzie z głównym nurtem i nie ma zamiaru nikomu się przypodobać , bo i po co? Co ma wisieć, nie utonie – jak mawiał klasyk. Jeśli jakieś zdarzenie/zjawisko/dzieło jest ważne, to takie pozostanie.

Ćwiartkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Napisana jest prostym, żywym, wręcz żywiołowym, językiem. W trakcie lektury, czytelnik bez problemu przyzwyczai się do charakterystycznego stylu autorki. Jest niezbyt zobowiązująco i ciekawie – idealnie na wakacje!

 Dla niektórych [tych urodzonych przed ‘89] Ćwiartka raz będzie machiną do podróży w czasie, wspaniałą wędrówką we wspomnieniach, dla innych [w tym dla mnie] dziełem o funkcji poznawczej, która przybliża i pozwala zrozumieć pewne zjawiska. To nie tylko świetna rozrywka, ale również okazja, aby dowiedzieć się wielu nowych, ciekawych rzeczy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich maniaków kultury!

W.  

4 komentarze

  1. Nie miałam chęci na tę książkę, ale po Twojej recenzji zmieniłam zdanie, w sumie nawet chętnie mogłabym ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strony widoczne na zdjęciu przypominają mój pamiętnik, od zawsze zapełniam go fotografiami i wycinkami z gazet. ;) Jeśli chodzi o samą treść, to z uwagi na wiek i zainteresowania, najbardziej zapewne wciągnęłyby mnie fragmenty dot. literatury (rzecz jasna) i socjologii. A może udałoby mi się namówić mamę do lektury i potem mogłybyśmy porównać wrażenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. KKP jest kontrowersyjną postacią, ale taką Ćwiartkę chętnie bym przygarnęła, szczególnie, że ostatnio czytałam kilka takich ,,podróży w czasie" do lat 90. i mam ochotę na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem w trakcie i kocham te ksiazke :) urodzilam sie na poczatku lat 80-tych i bardzo szybko sie odnalazlam w tej ksiazce, chociaz poczatki sa mi dosyc odlegle. Za sprawa tej ksiazki odgrzebalam strare plyty z filmami, slucham piosenek na youtubie. Ubolweam nad tym, ze mam ksiazke w wersji elektronicznej, ale gdy bede w Polsce kupie sobie papierowa. Bo tak jak piszezsz, to kronika i ksiazka jest ponadczasowa.

    OdpowiedzUsuń