5 lipca 2014

"Riwiera dla dwojga" - recenzja tygodnia

Cześć!

To mój wielki wakacyjny powrót - pierwszy letni wpis, nowa energia i dużo pomysłów. Zaczynamy od nowa... tak jakby! Niestety, cały czerwiec spędziłam nad książkami, ale już powracam z dużą dawką dobrego humoru i oczywiście kultury. :)

Już niedługo zmiany na blogu, ale o tym wkrótce... Teraz czas na nowy wpis.
A skoro zaczęły się wakacje, to w końcu miałam czas przejść się do kina i nadrobić zaległości.

Dzisiaj będzie iście wakacyjnie... Francuska riwiera, słońce, komedia z brytyjskim humorem... Proszę państwa, dziś recenzja tygodnia...

Riwiera dla dwojga
[źródło zdjęć: grafika google]


Od razu zaznaczę, że nie jestem fanką tego typu komedii (komedii romantycznych?). No ale skoro zaczęły się wakacje i można wrzucić na luz (również intelektualny), to czemu nie spróbować, zwłaszcza, gdy w filmie grają dwie gwiazdy brytyjskiego kina - Emma Thompson i Pierce Brosnan.
Nie będę ukrywać, że to właśnie obecność Emmy Thompson przekonała mnie do wybrania się do kina. Ostatnimi czasy jej kariera znowu nabrała tempa (Saving Mr Banks)... I słusznie, bo Emma to bardzo utalentowana aktorka i niesamowita osoba, co udowodniła wielokrotnie (np. bezprecedensowo biegając na boso po czerwonym dywanie!). Cóż, chapeu bax za odwagę i dużo dystansu do siebie i do świata.

No ale to chyba nie czas na wynoszenie pod niebiosa Emmy Thompson (ale serio, zobaczcie sobie z nią kilka filmów, jest fantastyczna!). A Pierce to 007, więc nie trzeba tu wiele mówić.

Trudno to skomentować...
Wracając do filmu. Riwiera dla dwojga to niezobowiązująca, przyjemna komedia w moim stylu. Opowiada historię rozwiedzionego małżeństwa, których losy rozeszły się dawno temu. Kiedy przychodzi czas, aby przejść na emeryturę i rozkoszować się urokami bogatego życia, okazuje się, że, w wyniku ekonomicznych zagrywek, całe ich pieniądze przepadły. Para postanawia odzyskać swoje pieniądze, z tego powodu lecą do Paryża, aby złożyć wizytę bezwzględnemu biznesmenowi. Niestety, pokojowe metody okazują się nieskuteczne, w takim razie nie pozostaje im nic innego jak... ukraść drogocenny diament (sic!).

Można by jeszcze wiele opowiadać, ale nie chcę Wam psuć zabawy. Riwiera dla dwojga to komedia, nawiązująca do klasyków gatunku - Różowej pantery, czy nieśmiertelnego Jamesa Bonda (rola Brosnana nie liczyłaby się bez wypicia Martini!).
W takim razie dlaczego napisałam, że jest to komedia w moim stylu? Cóż, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim spodoba się nieco abstrakcyjny humor pokazywany na ekranie. Syn haker, który kradnie hasła do swoich rodziców, gonitwy Citroenem za Ferrari, a przy tym wyczyny kaskaderskie na miarę Bonda, aż w końcu porwanie Teksańczyków i kradzież diamentu, to dla niektórych za dużo.

Tak, to naprawdę oni... 
Reżyser gra na krawędzi dobrego smaku, pozwalając sobie na bardzo dużo. Na szczęście, nie jest to typowa hollywoodzka komedyjka, a brytyjska komedia z aktorami najwyższej klasy. Gdyby w Riwierze dla dwojga zagrał ktoś inny, to nie ma się co oszukiwać, film nie obroniłby się. Jednak ze względu na obecność Emmy i Pierce'a przymykamy oko na niedociągnięcia i cieszymy się nieskrępowanym, angielskim humorem. 

Thompson i Brosnan na ekranie są bardzo smaczni - klasa sama w sobie, podkreślona pięknym brytyjskim akcentem, ironicznymi docinkami i drogimi ubraniami... Zgrana para aktorów w średnim wieku - czego chcieć więcej. 
Nie można przy tym zapomnieć o genialnych rolach drugoplanowych - Timothy Spall i Celia Imrie tworzą drugą, niemniej zgraną, aktorską parę. Wcielają się oni w rolę zaprzyjaźnionej pary Kate i Richarda, która postanawia pomóc im w kradzieży diamentu.
W takim razie mamy na ekranie czwórkę utalentowanych, brytyjskich aktorów w średnim wieku... Tym bardziej czego chcieć więcej?



Swoją drogą, ostatnimi czasy Brytyjczycy specjalizują się w filmach o parach w średnim/starszym wieku (patrz: Hotel Marigold, Kwartet) - póki co bez pudła!  

Film prezentuje się świetnie również pod względem wizualnym - niektóre zdjęcia riwiery wprawiają w zachwyt, choć oczywiście można się zastanawiać, na ile to zasługa operatorów, a na ile samej przyrody. W każdym razie, estetycznie wszystko łączy się i domyka w spójną całość, dając przyjemny (również wizualnie obraz).

Riwiera dla dwojga nie spodoba się wszystkim. Na film trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka, tak jak robią to twórcy i aktorzy. Film z założenia miał lekko wymykać się konwencji, tym samym grając z odbiorcą. Joel Hopkins nie stworzył pustej, bezrefleksyjnej komedii, a świadomy i igrający z tradycją obraz. Na rozpoczęcie wakacji jak znalazł, bo Riwiera dla dwojga to niezbyt zobowiązujący, ale przy tym niegłupi film. 

W. 

PS Tak a propos Emmy Thompson... Love actually można oglądać również w wakacje! ;)

Na koniec bonus... My name is Bond, James Bond i nie raz wychodziłem z takiej sytuacji! 

2 komentarze

  1. Dzięki za recenzję :D
    Będę wiedziała, jakim filmom bliżej się przyjrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń